Andrzej Igras brat Dydak (1918 – 2004)

Andrzej Igras urodził się 4 września 1918 roku w Przybysławiu (województwo wielkopolskie). Rodzice – Anna i Andrzej - przeprowadzili się w okolice Radecznicy (Zamojszczyzna). Do zakonu chciał wstąpić w czasie II wojny światowej, ale podczas wojny nie można było przyjmować do zakonów. Został tercjarzem. Tercjarze (założeni w XIII wieku) są osobami świeckimi zrzeszonymi przy niektórych zakonach (franciszkanów, dominikanów, karmelitów). Najbardziej znane katolickie stowarzyszenie świeckich zostało założone przy zakonie franciszkanów. Kandydatów do zakonu nazywano także tercjarzami. Tercjarz jest związany z określonym zakonem, jednak bez obowiązku życia w klasztorze i składania ślubów zakonnych. Są oni nazywani braćmi trzeciego zakonu.

Andrzej Igras święcenia zakonne złożył w 1946 roku. Przybrał także imię zakonne – Dydak. Brat Dydak pracował w różnych miejscowościach. Najdłużej – 21 lat - przebywał w sanktuarium Matki Bożej Skępskiej. Przez wiele lat pełnił obowiązki ogrodnika. Prowadził kiosk z dewocjonaliami. W 1996 roku obchodził rocznicę złotego jubileuszu profesji zakonnej. Informuje o tym pamiątkowy obrazek z pieczątką wydany z okazji tej uroczystości.

Był zakonnikiem zawsze chodzącym w brązowym habicie. Zwracał uwagę innych, choćby tym, że zawsze jeździł rowerem i z rowerem. Nawet gdy udawał się w odległe okolice, potrafił poprosić pracowników jadących z towarem lub po towar o zabranie roweru. On sam docierał na miejsce, a rower już na niego czekał w umówionym miejscu, na przykład na poczcie. Jeśli chciał osiągnąć zamierzony cel, był zdeterminowany. W latach pięćdziesiątych niektórzy zakonnicy przebywali w więzieniach. Dla brata Dydaka nie było przeszkód, gdy chciał odwiedzić ich w miejscu odosobnienia. W czasach kryzysu udał się do fabryki cementu po kilka ton tak potrzebnego materiału do remontu klasztoru w Skępem. Pojechał – jak zwykle – w habicie i poprosił o spotkanie z dyrektorem. Usiłowano go zniechęcić, tłumacząc, że dyrektor jest zajęty, a potem go nie będzie w pracy. Brat Dydak spokojnie oznajmił, że poczeka, a jeśli wszystko potrwa kilka godzin, prześpi się. Był tak uparty, że odbył rozmowę z dyrektorem, otrzymał nie tylko cement, ale także transport do Skępego.

Był znany z rozmaitych porad zielarskich. Gromadził przedwojenne książki o ziołach. Czytał. Był znakomitym gawędziarzem. Lubił żartować i był bohaterem rozlicznych anegdot. Brat Dydak lubił podróżować. Pewnego razu zatrzymał samochód i zapytał czy kierowca zmierza do Bydgoszczy. Zapytany odpowiedział, że jedzie w kierunku Warszawy. Nie szkodzi, w Warszawie też mam coś do załatwienia, czy mogę się zabrać? – odrzekł podróżnik.

Do końca długiego życia zachował dobrą pamięć i zdrowie.

Zmarł 5 maja 2004 roku w Skępem. Został pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym.