Szeflerowie

Skępska rodzina Szeflerów posiada bogatą przeszłość. Zajmuje się ona od trzech pokoleń rzemiosłem. Zawód szklarza jest przekazywany w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Dziadek pana Antoniego Romana Szeflera – prowadzącego zakład przy ulicy Sierpeckiej w Skępem - był szklarzem, podobnie jak jego ojciec Józef Szefler. Warto nadmienić, że w rodzinie Szeflerów synom nadawano na przemian albo imię Józef albo Antoni. I tak syn Józefa miał imię Antoni, a syn Antoniego imię Józef.

Józef Szefler żyjący przed I wojną światową był sołtysem. Jego synem był Antoni Szefler ze Skępego. Przed II wojną światową pan Ogonowski z Warszawy poprosił pana Antoniego Szeflera o nocleg. Następnie w podzięce za schronienie zaproponował mu, by sprzedawał jego lustra i obrazy okolicznym mieszkańcom. Ogonowski dostarczał towar, a Antoni Szefler rozwoził go wozem i sprzedawał. Był zatrudniony jako ajent. Z czasem sam nauczył się fachu i zaczął szklić okna. Jego żona miała na imię Elżbieta. Podczas II wojny światowej otworzył zakład szklarski, który mieścił się przy ulicy Sierpeckiej 33. Pracował w nim do stycznia 1945 roku. Następnie został wywieziony przez Rosjan do Rosji. Zmarł 17 VI 1945 roku na obczyźnie.

Józef Szefler – syn Antoniego - urodził się 3 VII 1928 roku w Skępem. Uczęszczał do Państwowego Gimnazjum imienia Waleriana Łukasińskiego w Wymyślinie. W związku ze śmiercią swojego ojca Antoniego musiał zrezygnować ze szkoły. Informuje o tym stosowne zaświadczenie: „Wystąpił ze szkoły z dniem 11 X 45 r. z powodu śmierci ojca i konieczności zajęcia się gospodarstwem rolnym”. Dokument podpisał ówczesny dyrektor gimnazjum Józef Kuroczko.

Zakład szklarski po ojcu przejął siedemnastoletni syn Józef, na którego utrzymaniu została matka Elżbieta i ośmioletnia siostra Teresa. Na początku zakład mieścił się na rogu ulicy Sierpeckiej i Płockiej, a od roku 1962 siedzibę miał na ulicy Sierpeckiej 22. Gdy Józef Szefler przeszedł na emeryturę, zakład mieszczący się przy ulicy Sierpeckiej objął syn Antoni Roman Szefler. Państwo Szeflerowie – Józef i Jadwiga – dochowali się czworga dzieci (Barbara, Antoni Roman, Anna i Krystyna).

Wnuk Józefa Szeflera - Michał Dykowski – spisał następującą opowieść:

„Dawno temu mój prapradziadek został szklarzem. Mój dziadek przypomina sobie opowieści swojego dziadka o tym jak do tego doszło. Wszystko zaczęło się od jednego narzędzia. Był to przyrząd do cięcia szkła, zwany diamentem szklarskim. Prapradziadek otrzymał go w prezencie od nieznajomego człowieka w podziękowaniu za przysługę. Wrócił do domu nie ciesząc się wcale z otrzymanego prezentu. Po jakimś czasie gdy sąsiedzi i znajomi prosili go o drobne usługi w przycinaniu szkła tym narzędziem, okazało się, że jest ono dużo używane. Wtedy moja praprababcia wpadła na pomysł wykorzystania tego diamentu do zarabiania pieniędzy. I tak powstał zakład szklarski, w którym wykonywał prapradziadek jeszcze inne rzeczy. Oprawiał obrazki, szlifował szkło i nawet sam robił lustra. I tak zaczęło się moim prapradziadkom powodzić coraz lepiej.

Zakład szklarski przechodził z ojca na syna. Szklarzem był także mój pradziadek, dziadek i obecnie jego syn, a mój wujek. Zawsze ojciec uczył syna tego trudnego zawodu, a oprócz przekazywanej wiedzy, syn otrzymywał pierwsze narzędzie pracy – stary diament. Mimo tylu lat nie jest on mocno zniszczony i nadal można nim przyciąć szkło.

W obecnych czasach wujek używa nowocześniejszych narzędzi, a diament jest przechowywany w honorowym miejscu. Przekazywanie tego narzędzia z pokolenia na pokolenie jest częścią naszej rodzinnej tradycji”.

Na podstawie relacji rodziny Szeflerów opracowała Bożena Ciesielska